Więcej materiałów o Barcelonie:
Galeria z Barcelony #2
Galeria z Barcelony #1
Macba
Photo: Adam Szostek
Barcelona leży w Hiszpanii, słynie z dzieł Gaudiego, piłki nożnej, secesyjnej architektury, morskich stworów na talerzu i milionów metrów kwadratowych marmuru aż proszącego o kilka flipów (więcej nie umiem, wiec te kilka musiało wystarczyć). Tak więc deska pod pachę, mapa ze skatespotami do kieszeni, sixpack czerwonego byka do plecaka, kilka koszulek i ciśniemy. Pomijam fakt, że najpierw znalazłem się w małej wiosce gdzieś w Beskidach, oglądając zdjęcia znajomych z Indonezji, ale powiedzmy, że było po drodze... koniec końców (a w sumie początek konkretów) - lotnisko, ciepłość, szybki autostop do miasta i hola Barcelona!
Już pierwszego dnia całkiem przypadkiem trafiliśmy na kilka spotów, które nieco podkręciły apetyt na Muzeum Sztuki Współczesnej, czyli znaną wszem i wobec Mackbę. Tam flip sypał się gęsto, triki takie jak bs lip to bs smith nie były niczym dziwnym, a Michael Mcredot robił back taila na takiej prędkości, że większość 5050 tak nie robi (w tej samej sekwie cisnął jeszcze bluntslide flip out, ale to inna sprawa). Wszystko niby ładnie pięknie, ale tłum na tym spocie taki, że najlepszą opcją jest chyba usiąść i popatrzeć, do tego w piątkowe wieczory toczy się tam regularna biba, co mocno utrudnia opcje skejtowe (chyba, że ktoś lubi slalom pomiędzy puszkami po piwie).
Forum
Photo: Adam Szostek
Niezrażeni, następnego dnia ruszyliśmy podbijać drugi słynny spot, czyli Sants. Od dawien dawna krążyły ploty, że jest w przebudowie i raczej z nim średnio, ale rozpadających się ławek (w sumie ławki, reszta nicht funkcjoniren) i setek dziur w nawierzchni się nie spodziewałem – szału nie ma. Szybki downhill w kierunku Parallel i … i jakby nie patrzeć miejscówka ta godnie broni honoru skate stolicy Europy. Mureczki już nieco wycierpiały ale nadal zacnie się na wszelkich manualach sprawują, a lokalesi sesje tam zaczynają od flipa nosemanual, więc przy okazji można sobie popatrzeć jak się porządnie śmiga na dwóch kółkach.
Litewska Malita na szczęście poinformowała nas, że z Fondo obecnie sprawa ma się kiepsko i spora część miejscówki jest już zastopowana, więc finałem tripu było Forum – wizja marmurowej hopki pod budynkiem i lądowania na równiutkiej betonowej nawierzchni od dawna nie dawała mi spać, a na miejscu, jak się okazało, nie dawała niczego z planowanych tygodniami sztuczek odjechać, gdyż setki katowanych z niej flipów gruntownie wyorały nawierzchnię i odjazd jest mocno utrudniony. A szkoda.
Dobra, trochę tu pomarudziłem, wiem, że pewnie dla każdego czytającego to skejtucha pośmiganie po stolicy Katalonii jest największym marzeniem i obecnie ma mnie za mega wybrednego drania, ale … jeśli mam być szczery… chyba wolę Pragę. Może niedługo wrócę na wybrzeże Hiszpanii i zmienię zdanie, ale jak na razie Stalin jest wg mnie najlepszym spotem w Europie, a stolicę Pepików stawiałbym na równi z Barcą lub troszkę wyżej, bo… ma lepsze piwko. O!
Gracias!
Adam Szostek
Photo: Adam Szostek